Ohayo. To będzie moje pierwsze opowiadanie. Napisałam je dawno, lecz bałam się, okropnie się bałam, że nikt nie zaakceptuje mojej pracy. Jednak doszłam do wniosku, że ja piszę dla siebie, a nie dla innych. Oczywiście jak będą czytelnicy to dla nich również będę pisać, ale głównie dla siebie. To było moje marzenie, by założyć bloga i chce je realizować. Przepraszam bardzo za wszelkie błędy, ale nie mam żądnej dobrej bety. Nie wiem, czy opowiadanie się spodoba. Jeśli nie to piszcie w komentarzu. Nawet krytykujcie. To bardzo pomaga, bo wiem co później poprawić. Życzę miłego czytania :3
Paring: OiKage
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Opadł na łóżko, koło Tobio, dysząc ciężko i uśmiechając się od ucha do ucha. Odbył zajebisty seks, jak miał się nie uśmiechać? Uwielbiał to robić z nim i tylko z nim. Lecz niestety na twarzy Tobio nie zagościł nawet cień uśmiechu.
-Muszę ci coś powiedzieć- Oznajmił dramatycznie kruczowłosy.To nie było w jego stylu. On się zajebiście czuje, po zajebistych seksach, a on dramatycznym głosikiem chce to zepsuć. Cholera, nic nie trwa wiecznie, ale też nie tak krótko!
-Hm??- Wydyszał starszy chłopak, nie siląc się nawet na konstruktywne zapytanie. Bo po co? Nadal był przeciwny by psuć jego nastrój.
-Mam HIV- Oznajmił chłodno, z zimną krwią Toio, patrząc się prosto w oczy Toruu, któremu świat obrócił się do góry nogami, mina mu zrzedła, a jego nastrój teraz na pewno szlag trafił. W mózgu zaczęło mu się pieprzyć. Czuł się oszukany i splamiony. Przez jego głowę przebiegało mnóstwo pytań. Jak to się mogło stać? Kiedy on dostał tego Hiv'a? Co to jest Hiv? A no dobra już wiem, ale czemu mi nie powiedział? Użylibyśmy gumek i dlaczego on mu to mówi po fakcie?
Jego myśli stawały się coraz głupsze i niejasne. Popatrzył się na obok leżącego chłopaka, który oznajmił mu przed chwilą tą nie do ogarnięcie dla Toruu informacje. Tobio się śmiał. Nawet bardzo. Wręcz dusił się ze śmiechu. Spojrzał się jeszcze raz pytająco. Nie był w stanie wykrztusić z siebie nic, więc czekał na odpowiedź. Tobio zrozumiawszy, że ten oczekuje wyjaśnienia dlaczego on się z tego śmieje postanowił przedstawić sprawę jasno.
-Prima Aprillis!- Wykrzyczał chłopak patrząc się na zegarek który pokazywał godzinę 00:01 i datę 1.04.2016r.
Tobio jeszcze pół nocy się śmiał, a oszukany przez niego chłopak nie mógł wyjść długo z szoku. Jak można było go tak zrobić w konia? Był wściekły, ale zarazem chciało mu się śmiać i płakać. Następnego dnia nie odzywał się do Tobio, obnosząc się dumą i rozmawiał tylko z istotami płci żeńskiej, chociaż Tobio przepraszał stokroć razy.
~The end~
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Naprawdę zachęcam do komentowania~!